sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

Witajcie. Dziękuje za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, one naprawdę wiele dla mnie znaczą i dają motywację do dalszej pracy.
Zapraszam na rozdział liczę, że wam się spodoba i zostawicie po sobie opinię w komentarzu :)

_______________________

Heather podniosła brwi wyciągając do mnie rękę z czerwonym plastikowym kubkiem w którym znajdowała się nieznana alkoholowa ciecz. Odmówiłam trzymając się swojej zasady dotyczącej alkoholu. Zawsze było tak, że wystarczył mi jeden drink, żeby moje zachowanie obróciło się do góry nogami.

- Widzę, że nadal trzymasz się swojej zasady. - Dokuczając mi Heather, przechyliła kubek i wlała zawartość kubeczka do swojego gardła.

- Wiesz, że ja i alkohol to nienajlepsze połączenie. - zachichotałam cicho.

- Czy to, że nie chcesz pić ma związek z tym, że twój brat jest policjantem i może chcieć Cię zbadać alkomatem ? - Heather uśmiechnęła się do mnie złośliwie.

- Po części. - Obie zaśmiałyśmy się głośno i udałyśmy się do pokoju.

Pomieszczenie wypełnione było po brzegi, tłum ludzi tańczył w rytm muzyki popijając alkohol. Śmiechy i hałas wypełniał cały pokój. Oparłyśmy się z Heather o ścianę, obok drzwi najprawdopodobniej prowadzących do kuchni. Przeczesywałam swoimi palcami włosy i rozglądałam się w poszukiwaniu chłopaka z blond włosami.

- Caleb idzie. - Heather wspięła się na palcach, aby lepiej widzieć wysokiego, otyłego chłopaka, który zbliżał się ku nam.

- O boże, nie rozmawiałam z nim od wczoraj w nocy. - Powiedziałam do przyjaciółki, czułam jak moje policzki robią się czerwone.

Spuściłam głowę na dół, odwracając twarz w kierunku mojej przyjaciółki. Usłyszałam, że drzwi obok mnie otwierają się, nim zdążyłam się odwrócić ktoś wciągnął mnie do środka zamykając za mną drzwi i przypierając mnie do nich.

- Tak myślałem, że Cię słyszę. - znany Irlandzki akcent wypełnił moje uszy.

Chłopak opierał się rękami o drzwi po obu stronach mojej głowy. Jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie, gdy nie mogłam złapać oddechu z przerażenia.

- Czy to naprawdę było konieczne ? - zapytałam przykładając rękę do mojej klatki piersiowej próbując się uspokoić.

- Zatańcz ze mną. - Niall mruknął wprost do mojego ucha przybliżając się do mnie na prawie niewidoczną odległość. Jego usta otarły się o moje ucho, powodując dreszcze na całym moim ciele.

- Jesteś mi to winna, ostatnio nie dałaś mi wygrać tego pocałunku. - Powiedział Niall, odsuwając się ode mnie i wyciągając do mnie rękę.

- Jeden taniec. - Powiedziałam i podałam mu rękę. Gdy nasza skóra dotknęła do siebie poczułam przyjemne mrowienie na całym moim ciele.

- Uhuh jasne. - Zignorował moje słowa i otworzył przede mną drzwi, do których zaledwie kilka minut temu mnie dociskał. Szukałam wzrokiem Heather i Caleba po sali, ale nigdzie ich nie widziałam. Niall cały czas ściskał moją dłoń, kiedy doszliśmy na parkiet muzyka dudniła mi w uszach, ponieważ chłopak wybrał miejsce blisko głośników.

Niall obrócił mnie przodem i przyciągnął do siebie tak, że otarłam się o jego krocze. Momentalnie się zaczerwieniłam i opuściłam głowę na dół. Usłyszałam gardłowy śmiech Nialla. Chłopak chwycił mnie za brodę i podniósł moją głowę, tak że spojrzałam mu w oczy.

- Zrelaksuj się. Daj się ponieść muzyce. - powiedział.

Wypuściłam powietrze i postanowiłam posłuchać Nialla. Oczyściłam mój umysł, wsłuchując się w rytm muzyki. Zarzuciłam ręce na kark chłopaka, i zaczęłam poruszać biodrami w rytm muzyki. Zamknęłam oczy i pozwoliłam całkowicie poddać się Niallowi i otaczającej nas muzyce.

- Nie odpływaj, Aniołku. - Niall przycisnął usta do mojej szyi, składając na niej delikatny pocałunek. Jego ciepły oddech łaskotał moją skórę.

Nie widziałam jego twarzy ale mogę przysiąc, że się uśmiechał. Moje ciało rozluźniło się, gdy nasze ciała kołysały się razem w rytm muzyki. Nasze ciała i oddechy pasowały do siebie idealnie. Niall delikatnie gładził moje plecy. Owinęłam obie ręce wokół jego szyi i przechyliłam głowę, dając mu jeszcze większy dostęp do mojej szyi. Czułam jak Niall przechyla się w dół aby być jak najbliżej mnie. Czułam ciepło bijące od jego ciała.

- Niall, jest problem. - Josh powiedział do Nialla na tyle głośno, że mogłam usłyszeć.

- To nie może poczekać ? - Powiedział Niall, wyraźnie zdenerwowanym głosem.

- Niall to.. - Głos Josha zamienił się w szept skierowany tylko do Nialla.

- Cholera. - Mruknął Niall wracając do mnie.

- Muszę się tym zająć chodzi o.. - Chłopak chciał mi wszystko wyjaśnić ale Josh mu przerwał.

- Niall ! - Krzyknął Josh.

- Odezwę się do ciebie później. Obiecuje. - Powiedział Niall całując mnie w policzek.

Poczułam dziwne ukłucie w sercu i pustkę, kiedy chłopak odszedł. Zaczęłam przeciskać się przez tłum ludzi, aż wreszcie dotarłam do przedniej części domu. Starałam się znaleźć wzrokiem moją przyjaciółkę, zastanawiałam się czy Caleb nadal z nią jest.

- Aubrey. Usłyszałam przytłumiony przez muzykę krzyk. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam moją przyjaciółkę siedzącą na schodach.

- Musimy już iść. - wstała i zaczęła iść w moją stronę, widziałam po jej minie że czegoś się obawia.

- Co ? - zapytałam, kiedy chwyciła mnie za rękę i ciągnęła w stronę wyjścia.

- Zaufaj mi, będzie lepiej jak już pójdziemy. - Nic więcej nie powiedziała, nadal ciągnęła mnie na podwórku. Nie protestowałam, uznałam że skoro ona mówi, że lepiej już iść to tak musi być.

_________________________

I co sądzicie ?
Mi osobiście się podoba :)
Proszę o komentarze ♥

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 4

Bardzo, bardzo, bardzo was przepraszam za tak długa nieobecność !!
Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :)
Powracam do was z nowym rozdziałem i liczę na wasze opinię ! :)

_________________________________

Obudziłam się rano, kompletnie niewyspana. Zeszłam na dół. Ziewając podeszłam do szafki i wyjęłam z niej miskę i płatki. Napełniłam miskę a następne zalałam płatki zimnym mlekiem. Zabrałam miskę z blatu i usiadłam przy stole obok mojego brata.

- Ciężka noc ? - Zapytałam spoglądając na brata, który nie oderwał wzroku od ekranu laptopa. Wyglądał na potwornie zmęczonego.

- Te podatki wykończą mnie na śmierć. - Nick jęknął pocierając rękami twarz. Oderwał wzrok od komputera i spojrzał na moje płatki.

- Jak to jest być szeryfem ? - Uśmiechnęłam się zanim wzięłam do ust łyżkę z płatkami.

- Stresujące, ale na pewno jak diabli bije obowiązki ochroniarza w galeri. - Nick zaśmiał się, pochylając się na krześle .

- Wiem, że nasze życie było trudne od kiedy Tata zmarł, ale to co zrobiliśmy przez ostatnie trzy lata bardzo nam pomogło. - Powiedział i uśmiechnął się do mnie delikatnie.

- Martwię się o Jace. - Powiedziałam cicho.

- Wiesz, Jace… On niczego nie lekceważy. - Westchnął, starając się znaleźć odpowiednie słowa.

- Wystarczy na na niego spojrzeć. Wiem, że nie pozwoli sobie pomóc, ponieważ jest na to za dumy. Ale postaram się mieć oko na niego.

- Zrobię wszystko co będę mógł. - Powiedział cicho, kiedy odkładałam miskę po płatkach do zlewu.

- Heather i ja idziemy się przejść do sali gimnastycznej. Pracujesz do wieczora ? - Zapytałam, gdy stałam między kuchnią a salonem.

- Tak, wygląda na to że tak. Tylko napisz, co będziesz robiła później. - Mruknął i odwrócił się w stronę komputera.

- Dobra. - Odwróciłam się i poszłam do mojego pokoju. Zabrałam potrzebne rzeczy i udałam się do łazienki. Próbowałam otworzyć drzwi ale niestety były zamknięte.

- Hunter, rusz dupę. Ile czasu w łazience potrzebuje piętnastolatek ? Zaraz musimy wyjść. - Krzyczałam pod drzwiami łazienki.

Czekałam jeszcze jakieś dziesięć minut zanim mój brat wyszedł z łazienki. Wbiegłam tam szybko, umyłam się, przebrałam i byłam już gotowa.

Poszłam do mojego pokoju i sprawdziłam telefon. Był na nim sms od Heather, która napisała, że będzie u mnie na pół godziny.

~~~~~~~~~~~~

Czterdzieści pięć minut później dotarłyśmy na siłownie. Przebrałyśmy się w nasze stroje, zabrałyśmy wodę i ruszyłyśmy w kierunku wielkich szklanych drzwi za którymi poustawiane były przyrządy do ćwiczeń, maty, telewizor i piłki treningowe.

- Masz tu być za godzinę - powiedziałam do brata.

- To nas czym pracujemy dzisiaj ? - Heather zapytała mnie gdy wychodziłyśmy szatni.

- Ja chyba pójdę na bieżnię. - Odpowiedziałam i pokierowałam się w stronę sprzętu.

- A ja pójdę na rowerek, zobaczymy się później. - Powiedziała moje przyjaciółka i udała się w kierunku rowerów.

Włożyłam do uszu słuchawki i włączyłam bieżnie. Pól godziny i trzy kilometry później, postanowiłam udać się na fotel do masarzu. Usiadłam w fotelu i nastawiłam wibracje.

- Fajnie Cię tu widzieć. - Niall uśmiechnął się opierając o mój fotel.

- O Panie ! - położyłam rękę na piersi. Zaskoczył mnie jak cholera. O mało nie dostałam zawału. Niall podszedł do mnie i zdjął moje słuchawki z uszu. Skoczył na mój fotel powodując, że podskoczyłam.

- Miło się na Ciebie patrzy na tym wibrującym fotelu. -na jego ustach zagościł cwaniacki uśmiech.

- Uh, dzięki… - zaśmiałam się nerwowo i wstałam z fotela.

- Co Ty tu robisz ? - Zapytałam cicho.

- Ćwiczę, bo to jest siłownia, więc robie to samo co Ty.. - mówił powoli, jak by chciał żeby nic mi nie umknęło.

- Rozumiem. - rzuciłam, żeby przerwać jego obszerne wyjaśnienia.

- Dzisiaj jest impreza w domu Josha i zastanawiałem się czy tam będziesz ? -zapytał chłodno.

- Tak pomyślę nad tym. - zmrużyłam oczy, patrząc na niego żartobliwie.

* Niall POV *

Nie mogłem powstrzymać chichotu, który opuścił moje usta kiedy Aubrey zmrużyła oczy na mnie.

- Może skoczymy na jakiś obiad ? - zapytałem.

- Na pewno nie w takim stanie. - zachichotała, ścierając z czoła kropelki potu.

- Nie wiem. Mógłbym się przyzwyczaić do tego. Ty spocona, ja między Twoimi nogami.. - dziewczyna uderzyła rękami w moją klatkę piersiową, a ja tylko się zaśmiałem.

- Dupek. - rzuciła z uśmiechem na ustach.

- Więc co z tym obiadem ? - zapytałem

- Nie mogę, niestety. Muszę jechać z Heather do domu. Może innym razem ? - zapytała cicho.

Skinąłem głową, ukrywałem to, że mała część mnie ubolewała nad tym, że powiedziała nie.

- Można Cię dzisiaj widzieć ? - Skinęła głową i ponownie spojrzała w dół na swój telefon.

- Oh, muszę już iść. Heather umówiła się z kimś z klasy i musimy już jechać. Zobaczymy się później.


- Machnąłem do niej widząc jak oddala się w kierunku dziewczyny i chłopca stojących przy drzwiach, trzymających w rękach dwie torby.

- Hej - Liam przywitał mnie, podchodząc do mnie.

- Audrey ? - Zapytał mnie, kiwając głową w kierunku dziewczyny.

- Tak - skinąłem głową

- Hej, czy to nie jest młodszy brat Jaca Pierca ? - powiedział Liam

- Cholera - mruknąłem widząc jak się oddalają.

____________________________________

No więc jak wam się podobało kochani ?
Czekam na wasze opinię i obiecuje że na następny rozdział nie będziecie musieli tak długo czekać.
Kocham was i jeszcze raz przepraszam ♥

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 3

Zapraszam na kolejny rozdział. Mam nadzieje, że wam się spodoba, bo chyba poprzedni nie przypadł wam do gustu bo komentarzy było o połowę mniej niż pod prologiem. Liczę, że ten wam się spodoba.
________________

Patrzyłam zszokowana w ciszy jak ochrona wyprowadzała mojego brata i Harrego z sali bilardowej. Potrząsnęłam głową, nie mogłam się o niego martwić jednak ta myśl pozostawała w mojej głowie i nie potrafiłam się od niej uwolnić.

- Hej, przepraszam za to. - Niall odezwał się za moimi plecami tym samym wyrywając mnie z moich myśli.

Odwróciłam się a moje zielone oczy napotkały jego przyciągające spojrzenie.

- Dalej chcesz kontynuować grę ? Nadal oczekuję od ciebie sprawiedliwej szansy na wygraną, tym samym na możliwość pocałowania cię. - Wymamrotał zbliżając się do mnie gdy jego woda kolońska wdarła się w moje wszystkie zmysły.

- Prz-przepraszam, ale muszę iść. Pozwolisz ? - Zmarszczyłam brwi wiedząc, że najlepiej dla mnie będzie jeśli teraz wyjdę bo później mogłabym się z tego nie wydostać.

- Tak, jasne. - Powiedział delikatnie z zanikającym uśmiechem.

- Nie martw się o to co się tam stało. Wiesz bójki czasami się zdarzają. To nic czym powinnaś się martwić. - Zaśmiał się cicho tym samym starając się rozluźnić atmosferę.

- No, tak rozumiem. - Szukałam odpowiednich słów

- To akurat... Robi się późno i muszę znaleźć Heather żeby zawieźć ją do domu. Fakt faktem zostawiłam ją. - Podniosłam brwi, gdy ton mojego głosu nieco wzrósł.

- Hey, nie zostawiłaś jej samej. - Niall podniósł ręce do góry próbując udowodnić swoją rację i powiedział:

- Daj mi swój telefon. - Wyciągnął ręce w moją stronę.

- Co ? - Zapytałam zdezorientowana.

Nie powiedział nic, gdy sięgał za mnie wyciągając telefon z tylnej kieszeni moich dżinsów. Z uśmieszkiem na twarzy zaczął na nim coś wpisywać.

- Skąd wiedziałeś, że mam telefon w tylnej kieszeni ? - Zapytałam zaskoczona.

- No wiesz, kiedy grasz w bilarda pochylasz się często i... - Zaczął wyraźnie rozbawiony próbując to wyjaśnić.

- Tak, tak rozumiem. - Przerwałam mu rumieniąc się.

- Kod dostępu, serio ? - Zapytał nieco poirytowany.

- Tak, żeby ciekawscy ludzie tacy jak Ty nie mogli szperać w moim telefonie. - Przewróciłam oczami żartobliwie.

- Masz coś do ukrycia ? - Niebezpieczny uśmiech zatańczył w okolicy jego ust kiedy trzymał mój telefon.

- Ukrywasz handel narkotykami ? Nagie zdjęcia ? - Jego oczy zabłyszczały łobuzersko kiedy wymieniał te rzeczy.

- Nie po prostu nie chcę żeby ludzie mieli bezpośredni dostęp do mojego telefonu. - Ponownie się zarumieniłam.

- I na prawdę sądzisz, że to wystarczy ? - Niall podał mi telefon po tym jak chwilę wcześniej coś wstukał.

- 1,2,3,4 ? Naprawdę ? - Zachichotał.

- Co ? Odblokowałeś go ? - Zapytałam zaskoczona zabierając szybko mój telefon.

- Tak ale nie dałaś mi szansy zobaczyć tamtych tajnych nagich zdjęć. - Mrugnął do mnie bezczelnie.

- Już wkrótce czekam na rewanż. Ta sama stawka. Znam twój sekret. Nie ma mowy, że ograsz mnie następnym razem. - Zachichotał cicho.

- Do zobaczenia. - Jego oczy błyszczały gdy wpatrywał się we mnie i zdawały się palić. Wystarczyło jedno spojrzenie a dreszcze pobiegły w dół mojego kręgosłupa i poczułam mrowienie na całym ciele.

- Tak do zobaczenia znowu. - Uśmiechnęłam się słabo, po czym odwróciłam się. Już chciałam zrobić pierwszy krok kiedy poczułam rękę uderzającą w moją pupę. Odwróciłam się do Nialla trochę zdenerwowana.

- Czy to było na prawdę konieczne? - Zapytałam.

- Co ? Piątkowy klaps w pupę. - Uśmiechnął się z wyższością kiedy przewróciłam oczami.

Odwróciłam się i odeszłam. Przemykałam pomiędzy stołami bilardowymi, zbliżając się do stolika gdzie tego wieczoru siedzieli Heather i Caleb. Lekko zmarszczyłam brwi kiedy zobaczyłam, że ich tam nie ma.

- Gdzie byłaś! Szukałam cię! - Czyjaś ręka chwyciła mnie za ramię i odwróciłam się żeby zobaczyć wściekłą Heather.

- Musimy już iść. Mama mnie zabije jeśli nie będzie mnie w domu o jedenastej. - Wykrzyczała moja przyjaciółka.

Szybko podała mi moja torebkę i podążyłam za nią przez ponumerowane stoły do przodu sali bilardowej i przez drzwi na zewnątrz gdzie powitało nas rześkie nocne powietrze. W ciszy dotarłyśmy do mojego samochodu. Byłyśmy już jakieś 10 minut od sali bilardowej.

- Możesz mi powiedzieć gdzie ty byłaś ? - Heather zapytała cicho.

- G-grałam w bilarda. - Odpowiedziałam cicho, starając się brzmieć niewinnie w tej sytuacji a wiedziałam że nie byłam.

- Tak, widziałam to. Dziękuje, że zostawiłaś mnie z Blakiem i Calebem. - Przewróciła gniewnie oczami.

- Przepraszam...

- Wlekłaś mnie na tą podwójną randkę i zostawiłaś mnie żeby flirtować z Niallem ? - Syknęła na mnie wyrzucając ręce w górę na znak złości.

- Czekaj. Znasz go ? - Zapytałam szybko. Moje ręce nieświadomie zacisnęły się na kierownicy.

-Tak, zapytaj swojego brata. - Odparła uszczypliwie.

- Jace'a ? - Skinęła głową.

- Jace go zna ? - Mój głos zamienił się w lód. Szybko skręciłam na podjazd.

- Niestety. - Powiedziała powoli, gdy zabierała torebkę z podłogi samochodu.

- I sądzę, że powinnaś przeprosić Caleba. - Porozmawiamy później.

Skinęłam głową mrucząc coś na do widzenia zanim zamknęła drzwi samochodu zostawiając mnie samą z moimi myślami. Szybko dotarłam do domu, psychicznie osuszona i gotowa do dobrego nocnego odpoczynku.
Zgasiłam silnik po tym jak zaparkowałam na podjeździe. Zebrałam swoje rzeczy i szybko udałam się do drzwi frontowych, przy ich otwieraniu starałam się wpuścić jak najmniej zimnego powietrza.

Moje oczekiwania co do tego że w domu będzie cicho zostały zniszczone gdy jakiś wrzask przeciął powietrze. Szorstki męski głos odbijał się echem od ścian, gdy ruszyłam w stronę kuchni.

- Nie możesz trzymać mnie w niepewności w takiej sytuacji. Miałem być awansowany i twoje małe przekręty temu zagroziły. Jeśli stracę pracę... - Krzyk ucichł gdy mnie zauważył.

- Zapomnij o tym... - Jace wymamrotał gdy przewracał na mnie oczami.

Obił się od mojego ramienia, gdy mijał mnie wychodząc z kuchni. Potarłam moje bolące ramię gdy patrzyłam jak mój starszy brat wdycha ciężko przeciągając ręką w dół swojej twarzy.

- Dobrze spędziłaś czas z Heather ? - Wymamrotał cicho próbując się uśmiechnąć.

- Uh, tak. - Powiedziałam szybko

- Jestem zmęczona więc pójdę do łóżka. Dobranoc. - Uśmiechnęłam się do Nicka, który posłał mi tani uśmiech i pomachał mi zanim wyszłam z kuchni i ruszyłam po schodach.

Zawahałam się tylko gdy dotarłam na ich szczyt, popatrzyłam w dół w kierunku pokoju Jace. Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o Heather, ale po dwóch walkach dzisiejszego wieczoru postanowiłam zostawić to.
Westchnęłam gdy powoli wchodziłam do mojego pokoju. Zamykając za sobą drzwi zmieniłam spocony i długi rękaw, przed pójściem do łazienki zmyłam swój makijaż.

Kiedy byłam gotowa podeszłam do mojego łóżka kładąc się plecami na stercie poduszek.

Popatrzyłam na swój telefon. Otworzyłam skrzynkę odbiorczą i zauważyłam, że Niall zapisał mi swój numer. Uśmiechnęłam się podświadomie, ale nerwy zaczęły wyprzedzać to, że Jace się bił i słowa Heather które zadzwoniły w moim umyśle.

Westchnęłam kiedy ułożyłam się wygodnie w łóżku kładąc telefon na komodzie.

Zamknęłam oczy i pozwoliłam aby zabrał mnie sen.
____________________________

Co myślicie ?
Proszę o komentarze z opiniami ♥

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 2

Dziękuję za wszystkie komentarze, nawet nie wiecie jak miło się je czyta :) Mam nadzieję, że z rozdziału na rozdział będzie ich coraz więcej :) ♥


__________________________

- Hej. - Niall przywitał się z dwoma chłopakami wałęsającymi się przy stole bilardowym.

- To jest Aubrey.

Wydukałam ciche cześć gdy mnie przedstawiał.

- To jest Liam. - Niall wskazał na wysokiego, umięśnionego chłopaka, z krótkimi włosami w stylu buzz.

- A to Josh. - Skinął głową w stronę w niższego ale również umięśnionego chłopaka z przyciętymi brązowymi włosami.

- Idę po drinka. Ktoś coś chce ? - Zapytał Josh.

- Nie dzięki. - Pokręciłam głową, kiedy Niall odpowiedział w pośpiechu.

- Możesz, przynieść mi jeszcze jedno piwo ? - zapytał chłopak.

Josh i Liam zostawili nas i skierowali się do małego baru, który znajdował się w roku pokoju. Przez moment panowała między nami cisza, aż Niall podszedł do ściany i wziął kij.

- Weź któryś. - Uśmiech pojawił się na jego twarzy gdy pocierał kredą czubek kija.

Przypatrywałam się mu, przygryzając wargę aż w końcu wybrałam odpowiedniej długości kij dla siebie. Pochyliłam go nas stołem...

- Pozwolisz, że Ci przeszkodzę ? - Zapytał Niall, układając bile w trójkącie.

Stałam przy stole, pochylając się lekko nad kijem, gdy podszedł do mnie.
Jego niebieskie oczy skupiły się ogromnie, kiedy marszczył brwi i uderzył kijem wprost w białą bilę. Zarumieniłam się lekko gdy jego koszulka podniosłą się lekko odsłaniając skrawek idealnie wyrzeźbionego brzucha. Wpatrywałam się w jego napięte mięśnie gdy wyciągnął rękę do tyły i wyprostował ją jednym płynnym ruchem, zderzając końcówkę kija z bilą. Kula rzuciła się na przód, uderzając w resztę, i rozrzucając je na wszystkie strony. Uniosłam brwi, gdy bila w czerwone paski poleciała wprost do narożnej kieszeni stołu.

- Pod wrażeniem ? - Zaśmiał się gdy przymierzał się do kolejnego pchnięcia.

- Dasz mi zagrać czy masz zamiar popisywać się cały wieczór ? - Zachichotałam gdy fioletowo paskowana kula wleciała do bocznej kieszeni.

- Och, wygląda na to, że teraz twoja kolej. - Powiedział wyciągając bilę z kieszeni podając mi ją.

- Ok, więc musisz umieścić bilę w dowolnej kieszeni, oprócz tych dwóch. - Wskazał rogi w które trafił.

Pochyliłam się, przebierając palcami po kiju, próbując ułożyć go w odpowiedniej pozycji.

Słyszałam jak Niall śmieje się za mną, gdy do mnie podszedł a jego ciepły oddech połaskotał moje ucho

- Pozwól, że Ci pomogę. Stań w lekkim rozkroku. - Wymamrotał, i lekko szturchnął moją nogę, abym ją przesunęła.

- Palce ułóż w ten sposób. - Zaczerwieniłam się, mając nadzieje że nie słyszał mojego głębokiego wdechu, kiedy pochylił się nade mną. Jego umięśnione ciało przyległo do mojego, gdy nakrył swoją dłonią moją pokazując jak ułożyć place.

- W tym strzale, musisz trafić w sam środek. - pokierował.

- Dobrze i .... teraz. - Powiedział, z ustami tuż przy moim uchu odciągając moją rękę do tyłu a następnie puszczając ją. Patrzałam jak bila pędzie wprost to narożnej kieszeni.

- Nieźle. - Powiedział Niall podnosząc się.

- Twoje piwo. - Skinął Josh i postawił przed nim butelkę.

- Dzięki stary. - Wymamrotał Niall patrząc na mój kolejny strzał.

- Gdzie Liam ? - zapytał Niall.

- Dołączył do Harrego. - Josh odwrócił głowę do tyły, gdzie Liam siedział obok chłopaka z kręconymi włosami przy stole pokerowym

- Więc jaka stawka ? - Uśmiechnął się Josh.

- Nie ma. - Niall zaśmiał się cicho, gdy poczułam jego wzrok na sobie.

- Może jakieś ustalimy ? - Zapytałam.

- Na pewno chcesz to zrobić ? - Niall uniósł brwi, patrząc na mnie jakbym była idiotką sugerując to.

- Tak, czemu nie. To może być interesujące. - Mały uśmiech zamajaczył na moich ustach, gdy patrzałam jak Niall rozważa moją propozycję.

- Ale ja ustanawiam reguły. - Odpowiedział mi uśmiechem.

- Tak myślałam. - Przewróciłam oczami żartobliwe.

- Jeśli wygram...- spojrzał w bok myśląc. Odwrócił się do mnie z wyraźnym uśmiechem na ustach. Jego palce pociągnęły za szlufki moich jeansów przyciągając mnie bliżej do siebie.

- Jeśli wygram, będziesz musiała mnie pocałować. - Jego oczy nie ustępowały z moich.

- A jeśli ja wygram... - Zaczęłam.

- Moje usta są zamknięte. - Pochyliłam się szydząc, moje usta były kilka cali od jego, gdy szybko odwróciłam głowę.

- Stoi. - Niall odsunął się ode mnie.

Pochyliłam się przygotowując się do kolejnego strzału. Wysunęłam rękę z powrotem do przody pozwalając kijowi zderzyć się z kulą, która popłynęła wprost do bocznej kieszeni. Josh parsknął z boku, kiwając głową i sygnalizując że poznał mój sekret.

- Miałaś szczęście. - Wymamrotał Niall.

- Jasne, wmawiaj sobie. - Poklepałam go po ramieniu przed przejściem na drugą stronę stołu. Jednym płynnym ruchem posłałam pomarańczową bilę do rogowej kieszeni.

- Nie ma mowy... - Mruknął Niall.

W końcu zorientował się o co chodzi. Szybko przeniosłam się do kolejnego strzału, pochylając się przed uderzeniem kolejnej kuli.

- Wykiwałaś mnie, prawda ? - Zapytał zdziwiony.

- Ups.. - Wzruszyłam ramionami, przed następnym strzałem.

Niall westchnął ciężko, kręcąc głową z niedowierzaniem. Blondyn posłał Joshowi spojrzenie gdy tamten wybuchnął śmiechem.

- Jeśli chcesz, mogę nie trafić, żeby chociaż dać Ci szansę. - Powiedziałam do niego. Pochyliłam się, ledwie dotykając bilę dając Niallowi szansę na odkupienie swoich win.

- Och, wygląda na to, że twoja kolej - mrugnęłam, żartując.

Niall przewrócił oczami i wsunął palce za szlufki moich jeansów ponownie przyciągając mnie do siebie. Jego ciepły oddech owiał moją twarz, nasze usta były tak blisko siebie, że niemal się stykały.

- Zły ruch Aniołku. Odwdzięczę Ci się za to. - Oblizał wargi, jego oczy wpatrywały się w moje, aż w końcu się odsunął. Podniósł swoje piwo i wziął ogromny łyk.

Przyglądałam się jak jego jabłko adama unosi się w górę i w dół przy każdym kolejnym łyku.Poczułam na skórze mrowienie gdy pomyślałam jak blisko siebie byliśmy, jak jego usta znajdowały się ledwie kilka cali od moich, jakie było by to uczycie czuć je wędrujące po moim ciele

- Zamierzasz strzelać, czy się poddajesz ? - Zażartowałam opierając się o stół i krzyżując nogi w kostkach.

- Jasn..- słowa Nialla zostały zagłuszone przez dźwięk tłuczonego szkła i krzyków roznoszących się po hali basenowej. Oboje spojrzeliśmy w róg pokoju, gdzie stały stoły bilardowe. Widziałam dwóch chłopaków okładających się nawzajem.

- Kurwa, Harry! - Przeklną Niall zanim odwrócił się do mnie.

- Zaraz wrócę. - powiedział.

 
Przytaknęłam, przyglądając się jak przedziera się przez stoły bilardowe do miejsca się odbywała się bijatyka. Krzyki wzmagały się coraz bardziej gdy ludzie stłoczyli się wokół dwóch chłopaków, co utrudniło Niallowi dostanie się do nich. Widziałam jak Harry przytrzymuje za koszulkę niższego, młodszego chłopka, gdy ten drugi próbował uniknąć jego ciosu. Harry pochylił się od ciosu w brzuch, starając się złapać powietrze.
Niall w końcu dotarł do chłopaków, starając się ich rozdzielić Liam próbował utrzymać Harrego, a Niall tego drugiego. Młodszy chłopak miał miał ciemne włosy, wystarczającej długości aby mogły zasłonić jego twarz. Jego ruchy były szybkie, więc trudno było go rozpoznać.

Krzyki ucichły, gdy ochroniarze wpadli do środka, zajmując się chłopakami. Przekleństwa sypały się z ich ust gdy wyprowadzali ich z sali z ranami i siniakami zdobiącymi ich twarze. Przyglądałam się uwarznie stojąc w ciszy, gdy przechodzili obok mnie.


Moje gardło zacisnęło się gdy zauważyłam ciemne oczy, podobne do moich szeroko otwarte ze zdziwienia gdy mnie spostrzegły. Grymas pojawił się na jego ustach, odwrócił się kręcąc głową ze złości, a jego oczy skupiły się za mną. Odwróciłam głowę nieco w bok, zauważając umięśnioną sylwetkę Nialla, jego postawa była surowa i silna.
Moje oczy skupiły się na podłodze, gdy ochroniarze wyprowadzali Harrego i mojego brata na zewnątrz.


________________________

I co sądzicie o tym rozdziale ?
Proszę o komentarze :)
Myślę, że kolejny rozdział pojawi się jakoś w niedzielę :)


niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 1

Z tego co widziałam, chyba spodobał wam się prolog i wiele osób jest zainteresowanych dalszym rozwojem wydarzeń :)
Dziękuje za wszystkie komentarze i uwagi :)
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział was nie rozczaruje :)
_____________________________________

Przebiegłam palcami przez moje lekko potargane brązowe loki, gdy spojrzałam na odbicie w moim bocznym lusterku. Odwróciłam wzrok na pasażera znajdującego na siedzeniu obok.

- Wisisz mi przysługę. - Heather prychnęła dramatycznie, a mały grymas na jej ustach ukazywał wszystkie emocje, które się w niej kotłowały.

- Wiem, wiem. -Przytaknęłam.


Nerwowo przygryzłam wargę, kiedy otworzyłyśmy drzwi mojego ciemno niebieskiego Nissana, wysiadłyśmy ostrożnie i zamknęłyśmy delikatnie drzwi. Szybko założyłam na siebie moją skórzaną kurtkę, przerzucając włosy do tyłu, i rozdzielając je na dwie części, aby równo ułożyły się na ramionach. Zamknęłam samochód, i wrzuciłam kluczyki do torebki, którą chwilę później zarzuciłam na ramię. Skierowałam się do Heather, która cierpliwie na mnie czekała.

- Proszę, niech ta noc już się skończy. - Zażartowała, kiedy szłyśmy przez parking, który prowadził do domu Kellana.

Wzdrygnęłam się lekko, kiedy owiał mnie rześki wietrzyk z cichych Londyńskich uliczek. Gdy tylko otworzyłyśmy drzwi, od razy ogarnęło nas ciepłe powietrze. Zbliżyłyśmy się do stolika, gdzie niski, tęgi mężczyzna wskazywał na kartkę papieru.

- Panie ? - Uniósł brwi.

- Świetny pomysł z tą podwójną randką, musimy zapłacić piętnaście funtów, żeby dostać się do środka. - Szepnęła Heather z goryczą gdy wyciągała portfel.

Delikatnie szturchnęłam ją w bok, sygnalizując żeby się przymknęła. Uśmiechnęłam się do mężczyzny i wręczyłam mu banknoty. Skinął głową sygnalizując, że możemy wejść.

- Powiedz mi jeszcze raz, jak to się stało, że twój bart Cię tu puścił ? - Marudziła Heather, gdy ja skanowałam pomieszczenie w poszukiwaniu naszych randek, w tym morzu pełnym ludzi wypełniających halę basenową i stoliki do pokera.

Przygryzłam wargę a na mojej twarzy uformował się zakłopotany uśmiech, gdy się do niej odwróciłam.

- Niech zgadnę. - Położyła ręce na biodrach

- Czego nie widzi, to mu nie zaszkodzi ? - Uniosła brwi pytając.

- Ding, ding, ding, mamy zwycięzcę. - Wymruczałam, gdy w końcu udało mi się namierzyć naszych partnerów w boxie, zdała od tłumów z tyłu hali basenowej.

- Chodź. - Powiedziałam i pociągnęłam ją za sobą.

-Aubrey. - Caleb uśmiechnął się lekko


- Heather, hej. - Wstał ze swojego siedzenia i przytulił mnie przelotnie całując w policzek.

- Znacie Blake'a ? - odwrócił się do niższego, gorzej zbudowanego bruneta, który siedział obok niego.

Przytaknęłyśmy, zanim Heather zajęła miejsce naprzeciw Blake'a, a ja obok niej. Położyłam torebkę między nas i odwróciłam się do Caleba, który siedział naprzeciwko mnie.

- Obie wyglądacie ładnie - Zaczął Caleb, zwracając się do Blake'a zakładając mu rękę na ramię.

- Zgadzasz się Blake ?

Chłopak przytaknął, mamrocząc ciche tak. Jego zachowanie pokazywało, że było to dla niego tak samo bolesne, jak dla Heather.

- Więc, co to za miejsce ? - Zapytała Heather, skanując wzrokiem pomieszczenie.

Ja również przejechałam wzrokiem po okolicy. Mgła z wielu wypalonych papierosów zatrzymała się pod sufitem. Rzędy stołów bilardowych mieściły się przed boxem, a po prawej stronie kolejny rząd tym razem stołów do pokera.

- Tu masz stoły bilardowe, pokera, bar. - Odpowiedział Caleb, wskazują kolejno każdą atrakcje.

- A na górze, jest mały klub. - Ograniczony wstęp.

- Hm... interesujące. -Zaczęła Heather, ale moja uwaga skupiona była na czymś innym.

Moje oczy wędrowały po stołach bilardowych, ustawionych około dziesięć metrów od siebie. Każdy z nich był oblężony, ale tylko jeden przykuł moją uwagę. Przyglądałam się jak chłopak, mniej więcej w moim wieku z brązowymi kręconymi włosami , wyrzucał ręce w górę z radości gdy wykonał czyste odbicie. Cichy krzyk wypełnij moje uszy, kiedy inny chłopak z krótszymi włosami w stylu buzz. podszedł i poklepał go po ramieniu. Moje oczy znów skupiły się na lokatym, gdy przymierzał się do strzału, ale niestety spudłował.

Podświadomie przygryzłam wargę, gdy inny chłopak podszedł do stolika. Podniósł butelkę piwa do usta i zrobił długi łyk przed podjęciem kija. Był szczupły, ale muskularny, stonowany w odpowiednich miejscach. Blond włosy dobrze kontrastowały się z brązowymi podstawami, które były prawdopodobnie jego naturalnymi w stylu Quiff.

Mój oddech przystanął gdy zabierał się do strzału. Jednym, szybkim i płynnym ruchem kij uderzył bilę, która poleciała prosto do rogowej kieszeni stołu. Nie okazywał szczęścia tak jak jego poprzednicy. Podniósł tylko butelkę do ust i zrobił kolejny łyk piwa, zakrywając delikatny uśmiech, który wkradł się na jego usta. To tak, jakby wiedział, że mu się uda. Wiedział, że jest w to dobry.

Mój wzrok zatrzymał się na nim, przejeżdżając to w górę to w dół jego ciała. T-shirt w dekoltem na kształt literki V idealnie opinał jego lekko umięśniony brzuch i ramiona. Jego ciemne sprane jeansy wisiały niebezpiecznie nisko na biodrach. Zwrócił uwagę na chłopaka w kręconych włosach, który skinął głową do tyłu, wskazując na coś.

Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie, kiedy jego oczy zwróciły się na mnie. W rogu jego ust zamajaczył uśmiech, gdy jego jasne oczy spotkały moje. Na moich policzkach pojawiły się czerwone wypieki i wszystko nagle działo się normalnie. Odwróciłam się do mojego stolika, próbując nadrobić zaległości w rozmowie. Nawet stąd mogłam usłyszeć jego wibrujący śmiech w moich uszach.

- Zgadzasz się Audrey ? - Głęboki śmiech Caleba pokrył się ze śmiechem chłopaka, kiedy dotknął mojej ręki chcąc zwrócić na siebie uwagę, podczas gdy moje oczy przyklejone były do stołu.

- Co ? - Zapytałam.

- Miałem właśnie zamówić nam wszystkim po hamburgerze. - Odpowiedział Caleb.

- Jasne, czemu nie. - Uśmiechnęłam się

- Muszę do toalety. - Wyszłam z boxu i zaczęłam rozglądać się za znakiem informującym gdzie znajduje się łazienka. Kiedy już go zauważyłam zaczęłam kierować się w jego stronę.

Czułam parę oczy wypalającą mi dziurę w plecach, gdy przechodziłam obok stołu bilardowego, przy którym wałęsali się nastolatkowie. Przyspieszyłam i siedziałam w łazience najdłużej jak się dało. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, moje policzki wciąż były zaczerwienione. Wzięłam kilka głębokich wdechów, zanim zdecydowałam, że już czas wracać do stolika.

Wyszłam z łazienki, zwracając się w stronę boxu, kiedy go zauważyłam. Był oparty o ścianę, z jedną nogą przyciśniętą do niej, i spokojnie popijał swoje piwo. Opuściłam głowę nisko, starając się nie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego, kiedy przechodziłam obok niego.

- Porozmawiasz ze mną, czy dalej będziesz podziwiać mnie z daleka ? - Jego słowa mnie zatrzymały, kiedy byłam już kilka kroków od niego.

Jego głos był niski, i czysty z głębokim irlandzkim akcentem. Odwróciłam się i nasze oczy spotkały się po raz drugi tego wieczoru.

- Podziwiać z daleka ? - Zaśmiałam się krzyżując ręce na piersiach, nie pozwolę żeby oskarżał mnie o takie rzeczy.

- To, albo według Ciebie stół bilardowy jest bardzo atrakcyjny. - Usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, a oczy aż błyszczały gdy uniósł brwi do góry.

- Nieważne, muszę wracać, randka mi ucieka. - Odwróciłam się nie wiedząc jak się zachować.

- No tak, ten koleś którym wydawałaś się tak zainteresowana. Twoje oczy były skupione na wszystkim tylko nie na nim. - Wskazał ręką, zanim wziął kolejny łyk piwa. Odwróciłam się jeszcze raz unosząc brwi do góry.

- Wygląda na to, że nie tylko ja podziwiałam z daleka. Nie mogłeś zauważyć tego wszystkiego podczas jednego spojrzenia. - Wypaliłam.

- Więc miałem racje. - Jego uśmiech robił się coraz większy.

- Hej, on jest prawdę miłym facetem… - Zaczęłam.

- Ale ? - Zapytał.

- Ale.... - Szukałam odpowiedzi.

- Potrzebujesz kogoś więcej niż tylko " miłego faceta". - Dokończył.

- Tak ? Czyli kogo ? - Zapytałam.

- Spędź ze mną kilka godzin, a się dowiesz. - Jego ciepły oddech połaskotał mnie po twarzy, gdy odsunął się od ściany i zbliżył do mnie. Jego oczy lustrowały moją twarz gdy oczekiwał na odpowiedź.

- J-ja nawet Cię nie znam. - Wymamrotałam, a moje oczy odmawiały spotkania jego.

- O to chodzi w spędzaniu z kimś czasu. Macie się lepiej poznać. - Róg jego ust uniósł się w górę

- Ale nie mogę go tak zostawić... - Mruknęłam cicho wskazując na Caleba.

Odchylił się do tyłu, spoglądają na mnie i biorąc kolejny łyk piwa.

- To chociaż, jedna rundka bilarda ? - Uniósł brwi.

Moje serce przyśpieszyło i przygryzłam wargę, gdy moje ciemne oczy spotkały jego jasne.

- Nie jestem najlepsza w bilarda. - Mój głos drżał lekko gdy mu odpowiadałam.

- Cóż, podobno jestem bardzo dobrym nauczycielem. - Łobuzerski błysk zamigotał w jego oczach, kiedy jego usta drgnęły w lekkim uśmiechu.

- Zgaduję, że każdą dziewczynę namawiasz do gry ? - Mój głos był miękki ale spojrzenie twarde.

- Co byś zrobiła gdybym powiedział tak ? - Zapytał z zaciekawieniem odsuwając się od ściany, podchodząc do mnie.

- Już by mnie tu nie było. - Przełknęłam ślinę, gdy zbliżył się do mnie. Oparł rękę tuż nad moją głową, odcinając mi jakąkolwiek drogę ucieczki. Jego szczęka zacisnęła się lekko, gdy na mnie spojrzał.

- A co gdybym powiedział nie ? - Jego głos był miękki, ale niższy a jego akcent prawie w ogóle niedosłyszalny.

- Trudno byłby mi w to uwierzyć. - Moje oczy spotkały jego, wpatrywaliśmy się w siebie z równą intensywnością.

- Ale nawet mnie nie znasz. - Odpowiedział mi moimi wcześniejszymi słowami, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

- Ale mam oczy. Widzę jak się zachowujesz. Znam chłopaków jak ty. - Mój głos zrobił się chłodniejszy kiedy próbowałam oderwać się od ściany, ale jego wzrok mnie zatrzymał.

- Chłopaków jak ja ? - Mówił powoli, niemal szorstko, jakby starając się utrzymać nerwy na wodzy.

- Takich, którzy myślą, że mogą mieć każdą dziewczynę którą chcą, używając swojego uroku i wyglądu - Odgryzłam się.

- Przykro mi że Cię rozczaruję, ale nie jestem z "tych chłopaków". - Zacisnął zęby

- Dziewczyny nie zostają ze mną na długo. - Oznajmił.

- A to niby dlaczego ? - Zapytałam miękko.

Jego oczy oderwały się od moich, kiedy starał się znaleźć odpowiedź.

- Mają swoje powody. - Odchrząknął i spojrzał na mnie z góry.

- Powody ? - Zapytałam unosząc brwi.

- Odpuść, okej ? - Powiedział szybko.

Przytaknęłam powoli, nie wiedząc co zrobić.

- Taaa..- Zaczęłam, gdy wyczułam napiętą atmosferę

- To jak z tym bilardem ? - Zapytałam.

Jego mięśnie się rozluźniły a w oczach pojawił się błysk.

- Cóż, jeśli mam być twoim nauczycielem, byłoby miło znać twoje imię. - Mrugnął chytrze.

- Jestem Aubrey.

- Niall. - Uśmiechnął się, kładąc rękę na moim ramieniu i prowadząc w stronę stołu, przy którym grał wcześniej.
_____________________________

I co myślicie o rozdziale ? :)
Czekam na komentarze :)

sobota, 22 lutego 2014

Runaway - Prolog









Prolog:



Ona widziała w nim zupełnie inną osobę.

On nie jest tym, za kogo ona go ma.

Ale nigdy nie pozwoliła mu odejść. Miał swoje tajemnice. Trzymał je w ukryciu. Wszystko co o nim wiedziała, to to że był niebezpieczny. Wolał, żeby się go bała, niż kochała. Ale ona przełamała jego granice. Jego oczy były intrygujące. Jego uśmiech, czarujący. Jego ciało, umięśnione. Jego działania niebezpieczne.


~~~~~~


Jego niski chichot głos zabrzmiał mu w gardle, gdy uśmiechnął się do mnie:

- Przyznaj się.

Trzymał moje nadgarstki po obu stronach mojej głowy, przyciskając mnie do ściany. Czułam jego gorący oddech na mojej twarzy, gdy do mnie mówił.

- Masz na mnie ochotę.

Jego źrenice poszerzyły się gdy przybliżył się do mnie jeszcze bardziej.

- Chciałabym, ale wtedy będę okłamywać siebie. Mój głos nie drżał.

Podniósł brwi, jego uśmiech poszerzał się gdy patrzył w moje oczy. Po tak krótkim czasie, on znał mnie tak dobrze. Znał moje małe dziwactwa i wiedział kiedy kłamię.

- Jeśli jesteś taka pewna to udowodnij to.

Jego irlandzki akcent wypełnił moje uszy, a jego usta znalazły się niebezpiecznie blisko moich.

- Pocałuj mnie. Wyzywam cię. Jeśli mówisz prawdę, odpuszczę i możemy iść dalej. Co ty na to ?

Studiował wyraz mojej twarzy, kiedy przetwarzałam jego słowa.

Pochylił się bliżej, jego usta dzieliły milimetry od moich. Puścił moje ręce i uniósł mój podbródek. Kiedy moje ręce znalazły się na jego klatce piersiowej, popchnęłam go. Odwróciłam wzrok, koncentrując się na ziemi.

- Boisz się, że się we mnie zakochałeś, prawda?

Mruknął cicho, marszcząc brwi nieznacznie. Czułam bicie jego serca pod moimi palcami, gdy oczekiwałam odpowiedzi.

- To jest dokładnie to, czego się boję.


_______________________



Hej !

Zapraszam was na zwiastun i prolog mojego nowego tłumaczenia !

Powiedzcie w komentarzu co myślicie :)

Jeśli będziecie zainteresowani dalszym rozwojem wydarzeń pierwszy rozdział pojawi się już niedługo ! :)


Kocham Was ♥♥